wtorek, 29 lipca 2008

Sportowo...

Sportowo nam wyszlo znowu w ten wekend.
Co prawda miala byc pilka...wyszly jednak lotki.
Pomysl na lotki rozpoczol sie w sobote po porannym przebudzeniu tak po 10 rano.
I jak juz zaczelismy tak skonczylismy w niedziele po 21.
To jakas masakra byla.
Wekend jednym slowem bardzo sportowy jak widac na zdjeciach.













sobota, 26 lipca 2008

Portret Basi


środa, 23 lipca 2008

Papierosy

Od 3 tygodni nie pale papierosow.
I samopoczucie lepsze...

poniedziałek, 21 lipca 2008

Karate Kid-czyli jak sie wyposcilismy na murawe...

Udalo sie.
Po 4 miesiecznym umawianiu sie udalo nam sie zorganizowac i pojsc pokopac pilke.
(zeby zobaczyc czy to tak naprawde ciezko strzelac gole jak to nasza reprezentacja pokazala)
Co prawda byla nas tylko trojka Przemek,Krzysiek i ja ale checi ogromne i pogoda wymarzona.

Juz po drodze energia nas rozpierala.Czekajac na przystanku na autokar reprezentacyjny udalo sie Krzysiowi wykopac pilke na aut( betonowy plot).
Po odzyskaniu pilki podjechal autokar reprezentacyjny.Ostatnie pamiatkowe zdjecie przed wejsciem na poklad i w droge.
Po 15 min bylismy na miejscu.
Okazalo sie jednak ze 3 osoby do gry w pilke to sie miewa nijak.
Ani to mecza zagrac ani jak sie pokiwac.
Po 20 minutowym kopaniu pilki do przodu i bieganiu za nia pluca nam siadly.
Nagle sie okazalo ze koledzy posiadaja niesamowity dar udawania karatekow.
Ubaw po pachy i udalo mi sie uwiecznic co poniektore figory wojownikow.
Karateka ze mnie zaden a uwieczniony tez chcialem byc z dnia pelnego sportu wiec poprosilem o zdjecie.
Co do mnie pasowalo to rzucanie sie za pilka.12 lat stalem miedzy slupkami bramki na lodzie to i umiejetnosci jakies posiadam.
Co mi pozostalo to to ze mija 3 dzien od naszego wypadu a ja czasami czuje lekki bol po prawej stronie ciala po paradach bramkarskich.















poniedziałek, 14 lipca 2008

Zawislem...

Od wczoraj wisze...
wisze na jednym z portali fotografii ulicznej.A moze jak kto woli reportazowej,dokumentalnej,codziennej.

Milo znalesc sie w tak doborowym towarzystwie kolegow polakow po fachu.
Zycze wszystkim ktorzy czytaja i tym co nie czutaja odnalezienia pasjii w zyciu by zycie mjalo jeszcze wiekszy sens.

A tu link do partalu fotograficznego o ktorym wczesniej wspomnialem

www.blog.snaps.pl

niedziela, 13 lipca 2008

Holga prezentuje...Polish de Constraction-Party

Panie Agata i Marzena maja dobra glowe do promowania swojego dziecka jakim jest PdC.
Impreza bardzo udana.Kilku nowych znajomych,muzyka i sladowe ilosci w gronie starych kompanow.
Dobrze bylo sie spotkac po dlugim okresie z tak licznym gronem znajomych,szkoda tylko ze nie bylo mozliwosci wszystkim dotrzymac towarzystwa.

Zapowiada sie niezly trzy dniowy wyjazd plenerowy za miesiac z PdC.
Juz sie doczekac nie moge.:-)






















piątek, 11 lipca 2008

Holga prezentuje...Lipa

Dzisiaj juz nic nie uda mi sie napisac.
Oczka mi sie zamykaja,glowa leci na klawiatore.
Moze jutro cos napisze a jak nie...?






















...i Ricoch







czwartek, 10 lipca 2008

Pamiatka...

Tak jak juz pisalem wczesniej,
przywiozlem z Polski pamiatke.
Radosc wielka gdyz zaznaczylem kolejny etap swojego zycia na zawsze.

Boje sie jednak ze to nie bedzie ostatnia pamiatka.
Pamietam jak 13 lat temu robilem pierwszy moj tatuaz i mial byc to ten jeden jedyny a na dzien dziszejszy jest ich 6.
Szczerze ani przez sekunde nie zalowalem zadnej z tych decyzji.Tatuaze sa cool:-).


poniedziałek, 7 lipca 2008

stare smieci

Jutro wracam na stare smieci do Londynu.
Fajnie bylo sobie posiedziec pare dni z rodzina.
Tylko ze juz jakos usiedziec nie moge i nosi mnie troche.

Przywioze sobie nowa pamiatke do Londynu z tego wyjazdu.

Juz niebawem pokaze na blogu.

Pzdr

środa, 2 lipca 2008

dzien dobry polsko

Pierwszy dzien w polsce cudowny.
Pierwsze co zrobilem wybralem sie z siostra i ojcem na cmentarz.
Fajnie bylo tak w trojke posiedziec z mama.
Pozniej przyszla kolej na przejazdzke nowym autkiem po Jastrzebiu nie wspominajac o piciu napoji 40%.
Jednak nie przewidzialem tego ze w telewizji szanowna 2 bedzie wyswietlac film ,,skazany na blusa".Tu sie zaczelo.
Ryczalem jak dziecko,serce mi krwawilo,dusze mi rozrywalo.
To nie byl pierwszy raz jak ogladalem film o Rysku Ridlu.Co nie zmienia faktu ze rolozyl mnie na lopatki.
Nawet teraz jak pisez to placze wspominajac historie Ryska.

Jutro wyjazd do Lipy.A tam czeka mnie wizyta z rodzina i babcia za ktora naprawde sie stesknilem.
Bardzo sie ciesze na ten wyjazd.

...czerwony jak cegla,musze ja miec...

wtorek, 1 lipca 2008

Niedzielny grill w ogrodzie

Z gory dziekuje za zdjecia Markowi Chylickiemu i Tomaszowi Zdankowskiemu.
Rozpisywac sie nie mam zamiaru bo to juz po polnocy a ja jeszcze nie spakowany przed jutrzejszym wylotem do Polski.
Bardzo sie ciesze na ten wyjazd.Spotkam sie z ojcem,siostra i to na co czekam najbardziej ze bede mogl mame odwiedzic na cmentarzu...ale to inna historia.

Tak jak juz mowilem,pisac duzo nie bede.Zdjecia same za siebie beda mowily.
Jak na 8 godzinnego grila to bylo naprawde obficie w aparaty co za tym idzie w zdjecia.
Marek-260 zdjec
Tomek-36 zdjec (jedna rolka)
Przemek-36 zdjec (Jedna rolka)
Ja-72 zdjecia (dwie rolki)

W sumie nam to daje 404 zdjecia:-)

I wez tu wybiez cos czlowieku.

Zamieszczam kilka tylko...

































I tutaj zegnam sie na 1.5 tygodnia.Do zobaczenia