niedziela...dzien wyborow


Wstepnie umowilismy sie o 13 pod klubem Orla Bialego na Balham.
Juz kiedy wyszedlem z metra i podazalem w strone komitetu wyborczego zaskakujaco duzo ludzi mi sie zdawalo mijac.
Pod samym klubem masakra.Mnostwo ludzi,tylko slychac jak to trzeba poswiecic 1.5-2 godzin zeby oddac swoj cenny glos.
Po jakis 15 minutach gdzie do towarzystwa dolaczyli juz wszystcy wybor byl jeden.
Idziemy do Marka sie napic czegos bo suszy a i jakis obiad sie zrobi bo czekac tyle w kolejce to az grzech.
Jak pomyslelismy tak tez zrobilismy.
Przeciez wieczorem sie zluzuje...pierwsza mysl.
I tak po napojach,obiedzie i przyjemnym popoludniu kidy to za oknem sie juz ciemno zrobilo poszlismy wesolym krokiem oddac glas.
Nic sie jednak nie zmienilo,ludzie jak stali w kolejce tak stali.
Tylko troche chlodniej bylo i po ciemku sie ustawilismy w kolejke.
Po godzinie oddalismy wszystcy glosy na lepsza Polske.

Tak wygladaly moje pierwsze wybory.


Fot.Marek Chilicki

1 komentarze:

Krzysztof pisze...

Całkiem fajne- czytaj zdjecie.