,,Le Nozze Di Figaro,,-czyli nasza gwiazda Aleksandra


Aleksandra Kurzak we wlasnej osobie:-)










Co mozna napisac o takim wydarzeniu jakim jest pojscie do opery i to nie byle jakiej opery tylko Royal Opera House w Londynie???

Udalo nam sie wybrac w szostke na przedstawienie.
Przygotowanie nie byle jakie bo w piatek po pracy biegalem po sklepach za krawatem.I udalo sie.
Wystrojony w krawat,w towarzystwie Przemka udalismy sie na Covent Garden gdyz tam bylysmy umowieni z reszta.

Po malych napadch nerwowych(spoznialstwo Natali i Tomka)wszystko zaczynalo nabierac kolorow.
Kilka pamiatkowych zdjec w srodku opery i po chwili swiatla zgasly.Zaczelo sie.
Byl to moj 3 raz w operze ale na tej cieszylem sie najbardziej.
W takim gronie przyjaciol nie sposob sie nie cieszyc i do tego jeszcze taka piekna intryga milosna na scenie.
Nie wspomne juz o wystepie Oli...sama rozkosz.
Po 1.5 godzinnym wpatrywaniu sie w scene przyszla kolej na mala przerwe.
Zeby glupio nie wygladalo cala grupa mlodziezy udala sie na kawe.A co?Nie stac nas...
Po 15 minutach cwaniakowania i udawaniu sztywniakow przy kawie udalismy sie ponownie na druga czesc przedstawienia.
I tak to juz bywa ze wszystko co dobre ma swoj koniec.

Niestety nie udalo nam sie spotkac Oli po wszystkim ale na szczescie jest w Londynie jeszcze przez miesiac i napewno uda nam sie cala bada spotkac i posiedziec przy jednym stoliku popijajac trunki alkoholowe czy tez nie alkoholowe.

Dzieki Olu za fantastyczna sobote.

2 komentarze:

babsik pisze...

musiało byc cudownie kochani, żluje ze nie moglam z wami byc, Damianku sciskam cie baaaaaaarrdzo mocno, trzym sie cipeluchno

natalia pisze...

Ja uwazam, ze to jeden z lepszych prezentow w moim zyciu...zawsze chcialam isc do opery, tylko cena biletow mnie odstraszala...A do tego to byla komedia, przezabawna, i cudownie zagrana przez Ole i cale reszte, uczta dla oka i ucha. Damian, raz jeszcze dziekuje!!! :D