...

Dobrze ze jest Basia przy mnie.
Juz od dluzszego czasu narzekam na brak jakiej kolwiek weny fotograficznej.
To juz prawie drugi miesiac jak Leice odstwailem w kat i tylko tyle co jakis czas spogladam na nia i widze jak sie ze mnie smieje.
Co prawda przemieszczam sie ze swoim malym kompaktowym Contaxem ale jak nawet zauwaze cos na ulicy to mi sie aparatu nie chce do oka podniesc.
Stracilem jakiegos ducha.Od czasu do czasu cos pstrykne ale czuje ze to jakos tak na sile.
Rozmawiam ze znajomymi roznej masci(malarze,pisarze,muzycy i fotografujacy)i oni tez niby narzekaja na brak jakiej kolwiek wznioslosci.Pocieszam sie tym ze to nie ja jeden ale czy to tak ladnie porownywac sie do innych???

Dobrze jednak ze jest przy mnie Basia.Jak to kolezanka skwitowala jest to chyba najczesciej fotografowana osoba w Londynie.
Basia podatna na zdjecia jet bardzo i o co nie poprosze to chetnie staje przed obiektywem.jednak nie wszystko tu pokarze:-)...
Uciekam w portrety melancholijne i puste miejsca bez ludzi gdzie tylko wieje nostalgia.
Nie chce zeby to zabrzmialo jak jakis dol z mojej strony bo tak nie jest.Sam tylko przed soba marudze i zastanawiam sie czy moja faza streeta przeminela czy to tylko chwilowa odskocznia w cos innego zeby nie zwariowac.

Nic...koncze ten ,,zapisek,,.Wlacze poraz kolejny Call Of Duty 4 i kolejny wieczor bede zabijal wrogow.
Jak ta gra zajebiscie odmozdza...








3 komentarze:

Blazej Zajac pisze...

Nie ty jeden drogi Damianie:) wena uciekła bo zimna nie znosi ale niebawem powróci ze zdwojoną siłą:)
3maj się ciepło i pozdrów 'najczęściej fotografowaną osobę w londynie';-)

babsik pisze...

slonko zdjecia Basine mnie powalily!! co ty gadasz o pustce? sa przepiekne i tyle w nich tresci! przepiekne, pozdrawiam was oboje

Marcin Piniak pisze...

Jest coś na rzeczy...Coś kończy i robi miejsce na to co ma nadejść. Odpływy, przypływy - chyba nie sposób być ciągle na fali...

Pozdrawiam