Teraz z Marcinem to sie...





Teraz z Marcinem to sie wozimy po Londynie.
Ledwo co wszedlem do domu po pracy a Przemek mnie zaatakowal pytaniem czy wybieram sie z nim,Marcinem,Hania I Pheuka do kina.
Nie zastanawialem sie dlugo.
Zrobilem tylko w locie(25 sek)kanapki i wybieglem z domu.
Podjechal Marcin swoja czerwona Skoda i udalismy sie w strone kina.Camden Town.

Fajnie zobaczyc Londyn po 4 latech z zupelnie innej perspektywy jak tylko metro i czasami autobusy.

Okazuje sie ze Marcin to niezly nerwus za kierownica a co za tym idzie to kupa smiechu byla z Przekiem na tylnych siedzeniach samochodu.
Najbardziej mnie rozbawil Przemek gdzie po ostrym chamowaniu przez Marcina uslyszalem jek i krzyk...,,kurwa jak jezdzisz!Gdyby nie moje miesnie na karku to bym sobie kregoslup polamal".
Usmialem sie do rozpuchu...
Suma sumarum,spoznieni ale dotarlismy do kina i tak jakos w biegu wyszlo ze znalezlismy sie w sali kinowej gdzie grali zupelnie co innego jak chcielismy obejrzec.
Golden Copass...zasiedlismy sie wygodnie w ostatnich rzedach i tak juz zostalismy.

Wyszedlem taki troche niezadowolony z kina bo mi sie az tak za barzdo nie podobalo.
Trudno jednak,co zrobic???

24 stycznia Rambo...juz nie moge sie doczekac jak dzidek Stalone znowu wyjdzie bez szwanku z kolejnej bitwy.

1 komentarze:

jan rockar pisze...

haha...
I don't belive, you wanna see any part of Rambo!!!
I would rather go to work on sunday!
:D