sobota, 31 maja 2008

Zielono mi











Wczoraj przed 11 wieczorem zadzwonila Ania i zapytala czy nie wybral bym sie z nia do Hampsted pomoc jej przy kilku zdjeciach do jej wlasnego projektu.
Dlugo nie myslalem.
Co prawda od tygodnia obiecywalem sobie ze w sobote z samego rana zabieram sie za pozadki u siebie ale co tam.Tyle wytrzymalem to i jeszcze jeden dzien wytrzymam-do niedzieli.

Zerwalem sie o 7 rano spakowalem polaroida i spotkalismy sie na Stratford.

Po porannej kawie w kafejce na Hampsted wyruszylismy w strone parku w celu znalezienia odpowiedniego miejsca do robienia zdjec Ani.

Po drodze zuzylem cale pudelko polaroidu,znalezlismy odpowiednie miejsce dla Ani i po 2 godzinach robienia zdjec polozylismy sie na trawie i tak lezelismy z kolejne 2 godziny.
Nawet nie musielismy duzo rozmawiac,cisza byla chyba nam obojgu potrzebna.
O godzinie 3 poszlismy cos przekasic i wrocilismy kazdy do swoich katow.

Jejku,jaki to byl fajny dzien.

Teraz ide pograc troche na skrzypcach bo mi Basia zostawila wczoraj na przechowanie do srody i chciala zebym sie nimi zopiekowal.
Tylko jak sie tu za nie zabrac?
Moze mi sie uda jakies dzwieki z nich wydostac.

Ale czad!!!

Polaroid czarno-bialy


W koncu po dlugich poszukiwaniach wpadlem na pomysl jak uzyskac czarno bialy Polaroid 600.
Naswietlilem papier i czarnym dlugopisem przerysowalem sytuacje ktora akurat ukazala sie moim oczom.

Dziecinnie proste:-)...efekt sami widzicie.

Dla tych co nie widza co sie dzieje:

Stolik przy kafejce na chodniku.Na stoliku kubek z kawa,porponetka,papierosy,okulary i podelko polaroida.
Za pierwszym planem mam na mysli za stolikiem reka w ktorej trzymany jest kubek z kawa no i chodnik(to ta kratka).

środa, 28 maja 2008

Street&Studio






Niedziele spedzilem na spacerowaniu po Londynie.
Nogi zaprowadzily mnie do Tate Modern i ucieszylem sie strasznie z tej wizyty.
Otoz na 4 pietrze znajduje sie wystawa Streer&Studio An Urban History of Photography.

I powiem tak...kazdy,ktory choc troche uwaza sie za fotografa powinien zobaczyc to co zawieszone zostalo na scianach galerii.

Caly zaryz fotografii tej najbardziej lubianej przezemnie z ostatniego wieku.
Nie bede wymienial nazwisk bo bym musial wymienic okolo 40 fotografow jak i nie wiecej.

Proponuje zarezerwowac sobie okolo 2 godz i dobra lekcja histori fotografii murowana.malo tego na tym samym pietrze znajduje sie kafejka to i na kawe mozna podskoczyc gdy sily opadna.

Czasu jeszcze troche jest bo wystawa konczy sie 31 sierpnia.

Ja tam napewno powroce...i to nie raz.

Pzdr

poniedziałek, 26 maja 2008

Dzien Mamy



Mamo, smutno tu i obco
drzewa inne rosną
i ciszy nikt nie zna tu

Mamo, nie myśl, że się skarżę
żal mi tylko marzeń
dziecięcych dni, moich dni

Widzę znów nasz dom
ciebie mamo w nim
wspominam stary klon
ciemny i wysoki jak dym

Mamo wołam twoje imię
znowu jesteś przy mnie
jak za dawnych lat.

Mamo w sercu cię kołyszę
list do ciebie piszę
ciemny jak ta noc

To nieprawda mamo
jutro wyślę list
i będzie mamo tak jak miało być
a ty mamo śpij
jeszcze noc dobrze śpij
o mamo

<<<<>>>>

wszystkiego dobrego mamo zycze...

sobota, 24 maja 2008

nuda panie,nuda...


Sklep otworzylem o 10.00 jest 13.45 i do tej pory przyszlo moze 4 klijentow.
Nie lubie takiego siedzenia,posprzatalem lab,umylem kubeczki,poodkuzalem,wszystko zrobilem i nuda.

Zajrzalem do blogow znajomych i sciska ze mialem byc teraz dalekao poza Londynem w poszukiwaniu przygody.
Mam nadzieje ze im chociaz los sprzyja i maja cudowna pogode i same radosci.
Pewnie i tak bo jak narazie to Tomasz nawet na sms-y nie odpisuje.Tak wiec siedze i sie nudze masakratorycznie.

O 18.00 ma przyjsc Marek,moze Basia tez wpadnie.Wybieramy sie na Under The Gun ale gdzie do 18.00.Tak dobrze liczac to jakies 4h 7 min.

Moze sobie jakas gierke sciagne i pogram?

cala prawda o Tomku...


...jest taka jak sami widzicie.
Napotkalem Tomka incognito,pewnego popoludnia w sklepie.
Wydalo sie!!!
Tomek jest Hip-Hopowcem!!!.Cale ta otoczka-ze w powazna praca,ze niby szkolenia,garnitury i fura z firmy.

Bucha...cha,cha.chaa

Jak kzady prawdziwy ziom z ,,Dzielni" siedzi w dresach z ziomkami na lawce i jointy pali.
I wlasnie w sklepie go spotkalem jak z partyzanta garderobe na wiosne kupowal.

A tak powaznie to fajne zdjecie wyszlo Tomku;-)

niedziela, 18 maja 2008

Gril u Tomka




Dalem sie namowic Tomkowi i po tygodniu wyszedlem z domu do ludzi(znajomych).
Tomek ze wspolokatorami zorganizowal sobote przy grilu.
I tu pochwala bo jedzenie pierwsza klasa.Alkoholu tez nie malo tylko ze ja nie bardzo czulem sie na wieczor z alkoholem i ostatecznie 1 browar 0.33 mi wystarczyl.
Po zakonczonym posilku i nie wczesnej porze,po lekim zmarznieciu wszystcy usadowilismy sie przed telewizorem i obejrzelismy ,,Od zmierzchu do switu".Ubawu po pachy.
Jednak film sie skonczyl a my wciaz nie czulismy zmeczenia.
Przeskok na Angielska telewizje zrobil swoje.Zwala do 4.30 gdzie zachowanie nasze przypominalo loze szydercow z Muppet Show.
Po kilku uwagach od Natali ze spac przez nas nie moze i my ulozylismy sie na podlodze i zasnelismy pod jak to Tomek twierdzi koldrami dla mnie to raczej byly reklamowki foliowe tylko ze w poszewkach.

Poranne slonce postawilo nas na nogi przed 9 i po porannej kawie kazdy udal sie w swoje strony.

O godzinie 16 znowu spotkalismy sie na miescie.

Potrzebowalem tego wyjscia...

sobota, 17 maja 2008

kwiatek dla mamy

wtorek, 13 maja 2008

najsmutniejszy dzien w moim zyciu

Nie bylo mnie przeszlo dwa tygodnie,nie zostawilem zadnej notki,przepadlem.
Po swoich urodzinach,nastepnego dnia wyjechalem do Polski.
Mialy to byc 4 dni gdzie mialem nacieszyc sie wizyta u rodzicow.Najbardziej jednak zalezalo mi na spotkaniu z mama ktora wybierala sie do szpitala na zabieg.

Na lotnisku juz mnie wscieklosc ogarnela kiedy ogloszono ze samolot zostal przesuniety o 4 godziny.
No nic.Udalo mi sie zalatwic transport z lotniska z Katowic do J-bia.
Przyjechal kolega z ktorym nie widzialem sie z rok.

W sumie 4 dni zlecialy jak z bicza strzelil.
W przedostatni dzien pobytu zawiozlem z tata mame do szpitala na zabieg i czekalem na nastepny dnia zeby odwiedzic mamme w szpitalu.

Jednak los nie dal mi szansy.Zadzwonili do nas ze szpitale w przed dzien mojego powrotu do Londynu i grzecznie oznajmili ze mama nie przezyla zabiegu.

Tutaj pojawia sie w moim zyciorysie luka.
Jutro mija drugi tydzien od smierci mamy a ja nadal nie wieze ze jej nie ma z nami.

Duzo mogl bym pisac tylko ze smutek mnie ogarnia i nie potrafie nic sensownego wyrazic slowami.

Chce tylko podziekowac tym wszystki,ktorzy przez ten okres byli ze mna i mnie wspierali.
Dziekuje za sms-y,telefony i kwiaty.

31 urodziny





Urodziny co prawda byly 25 kwietnia,teraz dopiero upycham kilka zdjec.
Tak prawde mowiac nie chcialem nic robic,ale glupio bylo mi nie pojsc na piwo urodzinowe z ekipa z pracy.
I tak po pracy poszlismy w czworke do knajpy,pozniej dojechala Basia i Jan.
Dostalem gofra ze swieczkami zamiast torta:-)smiesznie tak.

Ucieklem jednak szybko do domu bo na zajutrz jechalem do polski odwiedzic rodzine.