wtorek, 29 stycznia 2008

rozczarowanie







Po ostatnich przygodach z Holga bylem taki podniecony faktem ze jade do Polski i porobie kilka zdjec z osiedla na ktorym sie wychowywalem jako dzieciak.
I tak zakupilem na ta okazje 5 rolek Ilforda HP5,zapakowalem Holge do walizki i czekalem spokojnie na sobote gdzie w spokoju i wielkim sentymentem zapuszcze sie w spomnienia mojego dziecinstwa na moim osiedlu.

I bylo cudownie,pogoda sloneczna,osiedle bezludne,muzyka na uszach,Holga w rece i negatywy w kieszeni.
Wszystko trwalo kolo godziny jak zorientowalem sie ze juz nie mam wiecej filmow i tak spelniony powrocilem do domu na obiad.

Caly jednak moj entuzjazm upadl wczoraj jak wywolalem filmy.
Nie wiem jak to sie stalo ale na negatywach zamiast zdjec znalazlem tylko czarne kwadraty a to co mniejwiecej sie pojawilo na negatywie to zamieszczam w ,,zapiskach...''

Dawno mi takiego numeru Holgo nie zrobilas,
jestem bardzo rozczarowany:-(

portret rodzicow




Tym razem podczas 3 dniowej wizyty w miescie rodzinnym rodzice pozowali mi chetnie:-).

Chyba dochodzi do nich po malu ze fotografia to dla mnie tak jak oddychanie.

Bardzo sie ciesze z wizyty rodzicow no i siory.

czwartek, 24 stycznia 2008

Niedziela z Buldogiem











Tak jak pisalem wczesniej niedziele cala przeznaczylem na reporterke przy klipie Buldoga.
Lubie takie projekty i lubie przy nich sie udzielac.
Troche mi tylko czasu na sen ostatno brakuje,
Ide spac bo padam na cycki.

wtorek, 22 stycznia 2008

30 urodziny Drzemka











To byly naprawde fajne 30 urodziny Drzemka.
Oczywiscie jako stara tradycja z Marcinem spoznilismy sie ale tylko godzine.
Cala uroczystosc odbywala sie w kosciele ktory zostal zamnieniony na pub Onelsa.

Jednak jak to w Angli bywa o 12 zaprzestano podawac napoji alkocholowych i trzeba bylo sie ewakuowac dalej bo lokal zamykali.
Szukac nietrzeba bylo dlugo bo na tej samej ulicy znalezlismy inny pub a moze raczej disco club gdzie za oplata meszczyzni 5 funtow,kobiety free moglismy napic sie jeszcze alkocholi przez 1.5 godziny do czasu kiedy to zaczely sie zamieszki w lokalu i po interwencji policji klub zamknieto.

Zostalo nas 9-cioro i udalismy sie na dzielnie dokonczyc to co zaczelismy w bardzo okrojonym towarzystwie u Drzemka w pokoju.
Po drodze dwa postoje na napoje chlodzace(tekila)i przekaski(kurczaki).

Cala zabawa okazalo sie ze dopiero przed nami.

Przed otwarciem butelki Drzemek zaczol rozpakowywac prezenty.
Bylo tam wszystko od zolniezykow plastykowych,alkocholi po wibrujaca gumowa piers.

Tyle ile moglem wytrzymalem.Ja zakonczylem o 6.00 rano ale to tylko dlatego ze o 10.00 rano bylem umowiony ze znajomymili ktorzy krecili teledysk dla Kazika Staszewskiego i Buldoga ze wstawie sie punktoalnie i bede robil zdjecia.

Bylem na czas...z wielkim szumem w glowie i niesmaku w ustach.

sobota, 19 stycznia 2008

moja sesja u ani




Ania zrobila mi krotka sesje fotograficzna,
podobaja mi sie te zdjecia.

piątek, 18 stycznia 2008

the Secret Wedding



Dzisiaj mialem przyjemnosc brac udzial w Secret Wedding jednej z wazniejszych osob dla mnie w Londynie.
Mam na mysli Agnieszke Krasnolucka.
Poznalismy sie jakies 3 lata temu kiedy zadzwonila do mnie i zapytala czy bym nie zrobil dla niej kilku zdjec do portalu internetowego...i zrobilem.
Tak sie zaprzyjaznilismy.

Podczas swiat Agnieszka z Peterem wreczyla mi koperte z zaproszeniem na slub z przepiekna dedykacja i zapytaniem czy bym sie nie zgodzil byc ich nadwornym fotografem.Jak moglem sie nie zgodzic?

Suma sumarum zlapalem bukiet kwiatow ktory Agnieszka zucila za siebie.
Co za tym idzie,wiezyc w polskie przepowiednie to ja bede nastepny w kolejce:-).

Kto jednak inny mial zlapac bukiet jak bylem jedynym gosciem na slubie poza swiadkami.
Swiadkowie to malzenstwo z 30 letnim starzem wiec udzialu w zabawie nie brali.

Nic tylko teraz szukac zony.

jutro drzemek ma 30-che...


Jutro urodziny Drzemka.
Zapowiada sie dosc przyjemna impreza bo w kosciele:-).
Nie wiem dlaczego ale dawno nie oczekiwalem z takim entuzjazmem na impreze urodzinowa.

Nie wiem jak Ci ktorzy maja juz 30 na karku ale mi sie wszystko pozmienialo w moim zycciu.
czy to nie cudowne.

poniedziałek, 14 stycznia 2008

Holgowe Margate











Zdecydowanie wiecej musze wyjezdzac w bezludne miejsca....

sobota, 12 stycznia 2008

Margate-Kent







To byl naprawde dobry pomysl zeby wyjechac na sobote poza granice miasta Londyn.
Ania zadzwonila do mnie z propozycja wyjazdu na jeden dzien do Margate-Kent.
Jak tylko dowiedzialem sie ze nie pracuje w wekend umowilsismy sie na sobote-dzisiaj.

Ciezko sie wstaje w dniu wolnym od pracy o 7.00 rano ale chec wyrwania sie na lono natury zwyciezyla.

Spotkalismy sie z Ania na Victori i z biletami w jednej rece i kawa w drugiej rece podazylismy do pociagu.
Pogoda cudowna,od samego rana slonce i temperatura jak na styczen tez fantastyczna bo cale 7-9 stopni C.
Lazilismy jakies 3 godziny po plazy i pseudo klifach i gdy juz przyszlo zmeczenie udalismy sie na zime piwo do pubu.
Tam mala przekaska w postaci frytek z ryba i drugiego piwa i az wstyt sie przyznac zmeczenie wygralo i zasnolem na kanapie w knajpie.


Dobrze ze zaryzykowalem i wziolem ze soba polaroida bo udalo mi sie na miejscu nabyc 10 papierkow do niego i pamiatka jak malowana.I te kolory.

Tak jak juz pisalem w tym tygodniu zakochalem sie w polaroidzie:-)

Teraz z Marcinem to sie...





Teraz z Marcinem to sie wozimy po Londynie.
Ledwo co wszedlem do domu po pracy a Przemek mnie zaatakowal pytaniem czy wybieram sie z nim,Marcinem,Hania I Pheuka do kina.
Nie zastanawialem sie dlugo.
Zrobilem tylko w locie(25 sek)kanapki i wybieglem z domu.
Podjechal Marcin swoja czerwona Skoda i udalismy sie w strone kina.Camden Town.

Fajnie zobaczyc Londyn po 4 latech z zupelnie innej perspektywy jak tylko metro i czasami autobusy.

Okazuje sie ze Marcin to niezly nerwus za kierownica a co za tym idzie to kupa smiechu byla z Przekiem na tylnych siedzeniach samochodu.
Najbardziej mnie rozbawil Przemek gdzie po ostrym chamowaniu przez Marcina uslyszalem jek i krzyk...,,kurwa jak jezdzisz!Gdyby nie moje miesnie na karku to bym sobie kregoslup polamal".
Usmialem sie do rozpuchu...
Suma sumarum,spoznieni ale dotarlismy do kina i tak jakos w biegu wyszlo ze znalezlismy sie w sali kinowej gdzie grali zupelnie co innego jak chcielismy obejrzec.
Golden Copass...zasiedlismy sie wygodnie w ostatnich rzedach i tak juz zostalismy.

Wyszedlem taki troche niezadowolony z kina bo mi sie az tak za barzdo nie podobalo.
Trudno jednak,co zrobic???

24 stycznia Rambo...juz nie moge sie doczekac jak dzidek Stalone znowu wyjdzie bez szwanku z kolejnej bitwy.

piątek, 11 stycznia 2008

polska-poland



Zostalem zaproszony we wtorek przez jedna Lodzka galerie do projektu Polska-Poland zebym sie zaprezentowal ze swoimi ,,zapiskami'' wlasnie w tym projekcie.
Zaskoczyla mnie ta wiadomosc.

Pokazywalem swoje fotografie niejednokrotnie ale nigdy ,,zapiskow''.

Przestudiowalem projekt i bardzo mi sie podoba pomysl calej idei.

Wernisaz zaczol sie prawie 2 godziny temu a ja siedze w pracy w Londynie i dopada mnie nostalgia niemocy,ze nie moge sie pojawic w Lodzi.

Dla zainteresowanych jednak podaje dokladny adres galerii i jak by sie ktos tam przypadkiem znalaz to zapraszam serdecznie.

Wernisaz wystawy: piatek, 11.01.2008, godz. 18.00
Galeria Promocji Mlodych Baluckiego Osrodka Kultury ,,Rondo"
Lodz, ul. B. Limanowskiego 166

www.lodz-art.pl/wydarzenia/aktualne

wtorek, 8 stycznia 2008

autoportrety-polaroid



Od momentu kiedy dostalem na swieta od Ani ksiazke z polaroidami Kertesza oszalalem.
Nie wiedzialem ze ten sam Kertesz ktory robil cudowna cz-b fotografie po smierci swojej kochanej malzonki stracil sens zycia i odkryl go ponownie poprzez Polaroid.
Dla tych ktorzy lubia poezje w fotografii zapraszm do lektury A.Kertesz ,,The Polaroids".

Dzisiaj dostalem druga ksiazeczke z polaroidami od Izy,tym razem sa to fotografie Tarkovskyego.

Moc bije z fotografii obojga panow.
Wielki szacunek za spojrzenie na swiat.

Ja sobie tez zaczolem pstrykac Polaroidem kiedy to dostalem paczke papieru od kolezanki z pracy.
No ale komentowac tego juz nie bede....
Ciesze sie jednak ze radosc z robienia zdjec jest wielka.

niedziela, 6 stycznia 2008

pstrag w ziolach ala Sarin







Jak Przemek zrobi obiad to nie ma lepszego.
I tak w piatek po pracy zostalismy w 4 w domu nie planujac wyjscia na misto i wluczenia nogami po Londynie i szukania atrakcji jak to zazwyczaj.
Byl za to obiad.
Pstrag zapiekany z ziolami do tego przepyszne ziemniaczki i salatka.Mniam.
Cale przygotowanie to jakies 2.5 godz
Zato pozniej olbrzymia radosc konsumcji przy winie i rozmowach.

Jacys tacy powazniejsi sie wydajemy w tym nowym roku 2008,hmmmm.
Czyzby wszystcy mieli podobne postanowienia?...

wtorek, 1 stycznia 2008

witaj nowy roku






Po naprawde udanych swietach przyszedl czas przywitac nowy rok.
Z kim bym nie rozmawial wczesniej to jakos tak bez wiekszych emocji wszystcy podchodzili do witania nowego roku.
Skonczylem prace o 17.00 i udalem sie na chate.W domu zastalem Ize i Krzyska ktorzy tez nie czuli potrzeby szampanskiej zabawy.
Po wczeszniejszym tel do Marka ze jednak odpuszczamy zaproszenie na Tuting Brodway zdecydowalismy sie w trojke ze jedziemy do mojego kolegi z pracy Jana.
Rozsadnie...Stratford nie daleko nas i jak by co to zawsze mozna sie zawinac na chate.
Ok,jedziemy...
Wszystcy wystrojeni i pachnacy czekamy na 21.00 bo tak sie umowilsmy ze wlasnie o tej godz wychodzimy.

20.50 pada nagle haslo czy my tak naprawde chcemy sie gdziekolwiek ruszac?
Na odpowiedz nie trzeba bylo dlugo czekac.Zostajemy.
W lodowce szklo zmrozone stalo,wybralismy sie wiec w trojke do sklepu po napoje i chipsy.

I tak zaczelismy celebrowac 0 21.30 od popijania alkocholi,gre w monopol,tance,ogladanie telewizji i skladania wzajemnych zyczen.
Naprawde to bylo najlepsze rozwiazanie jakie moglismy wybrac.
Po co robic cos na sile.

Zycze wszystkim samych sukcesow w tym 2008 roku.